Pagóry i psy

Pierwszy weekend września spędziliśmy aktywnie. W sobotę wybraliśmy się do Świebodnej  na Pruchnickie Harce Rowerowe. Tzn. nastąpiła mała zmiana i harce z rowerowych stały się orientacyjnymi. Do formatu znanego od 15 lat dodano trasy piesze 10 i 25 kilometrów. PKŻ i Pocertescu wybrali się na trasę długą, a Mała Madzia, Erka i ja wybraliśmy dychę.

Właściwie to poszliśmy z Madzią na spacer z psem. W wynikach wypadliśmy doskonale: nasz zespół sklasyfikowano na drugiej pozycji. Wynik nieco mniej okazale wyglądać będzie, gdy ujawnię, że wystartowały w sumie dwa zespoły. By być uczciwym muszę jeszcze dodać, że w klasyfikacji open dla dziesiątki byliśmy na ostatnim miejscu. Niemniej jednak na podium staliśmy.  A nasza kategoria to fajnie się nazywała:

pr

PKŻ i Pocertescu również mieli za rywali jeden zespół. Spisali się jednak sprawniej, bo ograli rywali i wygrali kategorię. Czyli kolejny raz okazało się, że żona mnie bije i osiąga lepsze wyniki.

Sama impreza, jak to w Pruchniku, bardzo przyjemna. Słońce pięknie świeciło, humory dopisywały, a na mecie czekały pierogi i kiełbaski z ogniska. Wykorzystywała to Erka, której popisowy numer to „Popatrz mi w oczy, mój pan nie dał mi jeść od trzech dni”. Były też gry i zabawy dla dzieci, ale dorośli też korzystali, jak np. PKŻ na załączonym obrazku. Organizatorzy wykonali kawał dobrej roboty.

IMG_20180901_145209

Niedziela to zupełna zmiana klimatu. Przytulisko Psia Przystań ze Stalowej Woli organizowało dogtrekking. Mieliśmy w nim swój udział, choć tym razem jako trybiki większej machiny. PKŻ obsługiwała biuro imprezy, a ja odpowiadałem za budowę trasy i  przygotowanie mapy zawodów. Troszeczkę przeceniłem umiejętności uczestników w czytaniu mapy, na szczęście jednak większość znalazła wszystkie punkty kontrolne (dobra, przyznam się: kilku uczestników strasznie mnie sklęło, bo było za trudno  nie umieli czytać mapy).

DSC04386

Dziewczyny ze stowarzyszenia przygotowały imprezę z rozmachem. Była lokalna telewizja, były gry i zabawy dla psów, było ciasto i kiełbaski. Na trasę poszło ponad 60 psów. Większości uczestników chyba spodobała się taka forma spędzania czasu. Organizatorom i wolontariuszom (prawie 30 osób) również.

DSC04399

PKŻ dogtrekkingi podobają się z powodów sportowych. Mi bardziej z powodów społeczno – rekreacyjnych (w praktyce chodzi to, że dużo ładnych dziewczyn można na nich spotkać).

DSC04417

Porównując z rajdem Dolnego Sanu: rozmach był znaczniejszy, przy pierwszej edycji udało się zgromadzić trzy razy tyle uczestników, co na pierwszym RDS, a na dodatek udało się jeszcze zarobić jakieś pieniądze dla przytuliska.

Pysznica L10

Zdjecia z dogtrekkingu

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s