Ardeal

Kraina którą odwiedziliśmy ma wiele nazw. Rumuni, mówią „ardeal” czyli „kraj za lasem”. Węgrzy wyrażają to samo podobnym słowem „erdely”. Prawie to samo znaczenie ma także słowo „transilvania”, które jest najlepiej rozumianym w innych częściach Europy. To jednak nie koniec. Jest jeszcze jedna nazwa: „Siebenburgen”, na polski przetłumaczone jako Siedmogród. Brzmi jakoś tak niemiecko. Skojarzenie jest trafne, bo Niemcy, nazywani tu Sasami, byli kolejnym narodem zamieszkującym przez stulecia ten kraj. To oni założyli siedem największych miast regionu i odcisnęli swój ślad na jego kulturze.


Skład ekipy: Hiu Drajwer, PKŻ, nawigator pokładowy Daniel Pocertescu i „Nerwowe wakacje” Erka (pierwszy raz na pokładzie, pierwszy raz w tak dalekiej podróży).


Dojazd poszedł gładko. Zdążyliśmy nawet pospacerować po Tokaju (region Tokaju jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Nocleg wypadł w puszcie, gdzieś za Berettyoujfalu. Do północy oglądaliśmy rozgwieżdżone niebo. Rano przekroczyliśmy rumuńską granicę i pojechaliśmy drogą krajową w stronę Devy. Od czasu do czasu widzieliśmy tabliczki „drum in lucru”, droga w remoncie. W praktyce oznaczało to, że wygodny szeroki asfalt momentami zamieniał się w przebudowywane kamieniste szutrówki.

DSC03892

Pierwszym celem był UNESCO-wy zamek w Calnic. Droga, którą powinniśmy byli jechać prowadziła równolegle do autostrady. Tymczasem jakiś mapowy artysta z firmy Demart postanowił zakryć na mapie naszą drogę autostradą właśnie. Wskutek tego w Sebes wjechaliśmy, zupełnie niechcący, na Transalpinę, najsłynniejszą z dróg przebijających się przez Karpaty. Jej początek jest zupełnie prosty, plotki mówią nawet, że już cała Transalpina jest pokryta asfaltem. My tymczasem zjechaliśmy w bok od głównej i wąziutką górska dróżką przebiliśmy się do Calnicu. Trochę kilometrów nadrobiliśmy, ale za to zażyliśmy odrobinę kowbojskiej jazdy po górach.

DSC03919

Początki zamku Calnic sięgają XIII wieku. Miejscowi chłopi odkupili rezydencję od lokalnego wielmoży i dobudowali do niej dwa pierścienie murów obronnych. Zamek zachował się do dziś w doskonałym stanie.

DSC03910

Po drodze do Sybina próbowaliśmy posilić się w przydrożnym barze. Nie wszystkim udało się. PKŻ i Daniel nie dostali wszystkiego, co zamówili. Po interwencji Daniel dostał swój zestaw, ale PKż wyszła z baru głodna. Jeżeli jest w Rumunii coś, co nam się nie podobało, to w pierwszej kolejności jest to praca kelnerów. Pod tym względem było słabo, bardzo słabo. Bo nie były to ostatnie tego typu przygody.

DSC03949

Wieczorem zameldowaliśmy się w Hermannstadt. Albo raczej w Sibiu (w Sybinie). To duże, ponad stupięćdziesięciotysięczne miasto założone przez Sasów w XII wieku. Przyjechali do Transylwanii zaproszeni przez węgierskich królów. Są Węgrzy, Niemcy, a co z Rumunami? Rumunów wtedy jeszcze nie było. Za Karpatami na wschód byli Mołdawianie, a na południe Wołosi (nie Włosi, tylko Wołosi).

DSC03966

Na sybińskim starym mieście zabytkowa jest każda kamienica. Najstarsze mają prawie 700 lat. Bardzo podobały się Erce, która próbowała obsikiwać wszystkie po kolei. Uznała to za doskonałą zabawę, takie psie hobby. Odwiedziliśmy starówkę dwa razy. Wieczorem trafiliśmy na nieprzebrane tłumy. Odbywała się jakaś poważna impreza. Była scena, telewizja, grała orkiestra symfoniczna. Chcieliśmy posłuchać, ale Erce nie podobało się. Przekonała nas, byśmy poszli w spokojniejsze miejsce.

DSC03985

Wróciliśmy w poniedziałkowy poranek. Obejrzeliśmy dwa rynki, ratusz, pałac Bruckentahla i Most Kłamców. Pozachwycaliśmy się poddaszami, gdzie okna strychowe wyglądają jak wypatrujące czegoś oczy. Posmakowaliśmy spaceru średniowiecznymi zakamarkami. Wypiliśmy kawę w jednej z kafejek.

Potem pojechaliśmy dalej.

DSC03993

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s