Nad Dniestrem

Z Kamieńca Podolskiego ruszyliśmy na wschód, do wioski Bakota. To stosunkowo mało znane miejsce, pomijane nawet przez część przewodników. Zdarzają się jednak polskie biura podróży wysyłające tam autokary z turystami. Powody są dwa. Pierwszy to Kanion Dniestru. Ta duża rzeka (1352 km) na odcinku ok. 250 kilometrów meandruje w niezwykły sposób. Można znaleźć trzydziestokilometrowy meander, gdzie po przepłynięciu ląduje się… kilometr od punktu startu. Jar wycięty przez rzekę miejscami ma ponad dwieście metrów głębokości. Od 2010 roku istnieje Park Narodowy Kanionu Dniestru. Jeden z ładniejszych punktów widokowych znajduje się właśnie niedaleko Bakoty.

DSC03289

Jest jeszcze jeden powód, by zobaczyć to miejsce. Na dole znajduje się wykuty w skale monaster. Jego powstanie datowane jest na XII wiek. Choć mnichów nie ma tam już od kilku stuleci, w wydrążonych celach wciąż znajdują się ikony i inne „święte obrazki”. Szczególnie wzruszające są karteczki z prośbami o modlitwy .

DSC03305

Bakota to nasz najdalej oddalony od domu punkt. Od tego momentu zaczynamy powoli wracać. Pierwszy krótki przystanek to Skała Podolska. Krótki, bo miejscowy zamek jest bardzo zniszczony.

DSC03327

Kolejny punkt programu to Czerwonogród, dziś noszący nazwę Czerwone. To miejsce dość niezwykłe. Gdyby wprowadzić kategorię „zupełnie nieznane miejsca kultowe” byłoby w ścisłej czołówce. Trafić tam niełatwo, bo trudno o mapę w odpowiedniej skali. Z mapą googlowską też trzeba chwilę powalczyć, by znaleźć to miejsce.

DSC03330

Wyobraźcie sobie dolinę albo głęboki jar. Na dnie tego jaru jest mały pagórek, a na pagórku stoi zameczek. Czy też raczej ruiny zamku i kościoła. Choć do wioski na górze jest kilkanaście minut na piechotę, to dno doliny wydaje się być niemal odcięte od świata. Panuje tu niemal absolutny spokój. To oczywiście złudzenie, kilkadziesiąt metrów dalej zbudowany jest ośrodek wypoczynkowy. Do końca II Wojny Światowej była tu polska wioska. Mieszkańcy zostali wymordowani w 1946 roku. Warto zobaczyć to miejsce, zanim ruiny całkowicie rozpadną się. Bo ich stan jest katastrofalny i nikt ich nigdy nie będzie odbudowywał.

DSC03337

Na wieczór dojeżdżamy do Zaleszczyk, na dawną granicę polsko – rumuńską. Miasteczko jest dość niezwykle położone. Mieści się w zakolu Dniestru, zasłoniętym wzgórzami ze wszystkich stron od wiatru. Miejsce jest mocno nasłonecznione, była to jedyna miejscowość drugiej Rzeczypospolitej, gdzie klimat był porównywalny ze śródziemnomorskim. Można czasem znaleźć informacje, niestety nieprawdziwe, o rosnących w Zaleszczykach palmach.

DSC03359.JPG

Przed wojną był to kurort. W sezonie miasteczko mogło przyjąć jednorazowo około cztery tysiące turystów naraz. Przyjeżdżały tu trupy teatralne, a w restauracjach gościom przygrywały jazzbandy. Na letników czekały dwie plaże. Sezon turystyczny zaczynał się w kwietniu, a kończył w październiku. Był tu nawet marszałek Piłsudski.

DSC03364

Idylla skończyła się z rozpoczęciem wojny. To tędy uciekały za granicę tysiące Polaków. Najpierw Zaleszczyki zostały zniszczone przez niemieckie lotnictwo. Potem weszli Sowieci. Większość Polaków skończyła na Syberii, a miasteczko podupadło na lata.

DSC03383

Dziś też jest podupadłe. Nie ma turystów, nie ma przemysłu. Nic nie ma. Został tylko zapierający dech w piersi widok ze wzgórz po drugiej stronie Dniestru.

DSC03380

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s