Jedna mała dziurka

Irokez, rogaining 24-godzinny, Mistrzostwa Polski, Mielec, 21-22.04.2018

8.00 Zaczynamy. Do zespołu zaprosił mnie Tadeusz Podraza, zawodnik nie bardzo szybki, za to bardzo wytrzymały. Co sezon kończy kilkanaście imprez ultra mających po 100, 200, a nawet ponad 600 kilometrów długości

8.20 Pierwszy punkt zaliczamy nieco naokoło. Wychodzimy z niego przez bagienko i ze zdziwieniem patrzymy na teoretycznie szybszych od nas Bartka karabina i Mariusza Opiołę, którzy dobiegają dopiero do punktu z przeciwnej strony

11.20 Mamy już ponad 500 punktów przeliczeniowych. To 1/4 mojego planu zrobiona w 3.20. Ciepło jest, jakieś 25 stopni. Niedługo Tadek złapie na termometrze 29 stopni

12.00 Tracimy ochotę na bieganie. Jest za gorąco

13.00 Zaliczamy 8D. Zabawny jest wzór perforatora na tym punkcie, ma tylko jeden ząbek

14.30 Atakujemy wieś ze sklepem. Niestety sklep był czynny tylko do 13.00. Wbijamy się na jedno z podwórek i prosimy gospodarzy o wodę.

15.00 Przed startem wymieniłem w butach zniszczone wkładki. Przełożyłem nowe z innej pary. Teraz czuję, jak te nowe zaczynają wędrować wewnątrz buta, a przód jednej z nich zwija się

17.00 Zgubiłem kompas. Do tej pory nawigowaliśmy razem, choć dowodził Tadeusz. Od tego momentu będzie nawigował sam, bez mojej pomocy

18.00 Piecze mnie pod lewą stopą. Zrobił mi się bąbel od pozwijanej wkładki. Wyrzucam ją i dalej idę w trochę zbyt luźnym bucie

19.00 Sklep. Przed sklepem Milada Klapkova i Michal Klapka. Jak przystało na Czechów siedzą i piją piwo. Milada wygrywała kiedyś setkowy ranking PMnO, a Michal bywał na podium klasyfikacji generalnej

23.00 Niedobrze, kryzys. Czuję, że słabnę. Nie daję rady utrzymać tempa partnera. Jedzenie nie wchodzi, słodkie picie też nie. Przez jakiś czas można by mnie przewrócić jednym palcem. Dawno już mnie tak nie stargało.  Chwilę leżę na ziemi, potem dopada mnie telepawka (temperatura w nocy spada do 6 stopni). Jakoś jednak zbieram się i człapię za Tadkiem

24.00 Punkt 5A, zagłębienie terenu. W miejscu gdzie powinien być punkt jest wielkie wyrobisko. W pobliżu jest kilka mniejszych. Szukamy punktu przez 40 minut, tzn. Tadek szuka, a ja błąkam się półprzytomny. Chcę położyć się i umrzeć, ale wstyd mi przed kumplem, więc łażę w tę i z powrotem udając, że szukam z nim

0.40 Siedzę na skraju wyrobiska powtarzając mantrę „75 metrów od drogi. Ale tu go przecież nie ma. 75 metrów od drogi. Ale tu go przecież nie ma.” Tadek też ma dość. Odpuszczamy. Idziemy na następny punkt. Nawykowo liczę kroki i nagle przychodzi olśnienie. Od wyrobiska do drogi jest 35 metrów czyli punkt musi być 40 metrów dalej. Odliczamy, wchodzimy w krzaki i… mamy go! Szukaliśmy po wyrobiskach, a on siedział w zwykłym dołku

2.00 Odżyłem. Alleluja!

4.00 Jesteśmy obaj zmęczeni. Zaczynamy robić błędy nawigacyjne. Tu 15 minut, tam 20, spada nam tempo

5.00 Lewa stopa pali. Bąble zaczynają gwałtownie rozmnażać się. Rosną w oczach

6.00 Zrobiliśmy wszystkie zaplanowane punkty. Zostały jeszcze dwie godziny. Może zrobilibyśmy coś jeszcze?

6.45 Trochę pogubiliśmy się, ale złapaliśmy 3C

7.18 Meta. Już wystarczy. Uff, co za ulga. Według moich wyliczeń mamy 2230 punktów

7.25 Sędzia liczy nasze punkty. Wychodzi 2150. Biorę do ręki kartę i sprawdzam. Też wychodzi 2150. No dobra, i tak nieźle

7.26 Na metę wchodzą Piotr Jaśkiewicz i Radek Defeciński. Faworyci. Sędzia liczy punkty: 2140. Ogrywamy ich!

7.45 Mariusz Opioła i Bartek Karabin na mecie. Zrobili jakiś kosmiczny wynik, nikt ich nie prześcignie

7.55 Finiszują Kasia Sochacka i Przemek Witczak. Mają 2200 i zajmują drugie miejsce.


iro

Trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski. Co za wynik! Pierwszy raz odkąd startuję jestem na podium mistrzowskiej imprezy. Nie miałem do tej pory szczęścia do takich zawodów. Zawsze byli lepsi ode mnie. Bo nie ukrywajmy: nie jestem jakimś supertalentem. Owszem, zdarza mi się mocno  zap…dalać na treningach, ale tak naprawdę, mimo wielkiego doświadczenia jestem tylko dobrym przeciętniakiem. Ot, czasem wyrwę jakieś podium w mniejszej imprezie. Ale w ważnych medale zdobywają inni.

Ostatni raz na podium setki na orientację stałem 13 lat temu. Potem było świetne 6. miejsce w Mistrzostwach Europy w rajdach przygodowych, były nawet wygrane pięćdziesiątki, ale na długich nawigacyjnych trasach byłem daleko od miejsc najwyższych. Teraz niespodziewanie udało się. Niespodziewanie, bo w trakcie zawodów wydawało mi się, że jestem cieniutki. Dopadł mnie potężny kryzys, który udało się przełamać. O tej edycji Irokeza będę pamiętał i opowiadał przez lata.

Nie było by to możliwe bez Tadka. To on nawigował, to on był motorem napędowym zespołu. Wydawało mi się, że jestem słaby, a w rzeczywistości to on był taki mocny. Tadeusz ma dość niezwykłe miejsce w historii polskiego ultra. Tam, gdzie inni kończą on dopiero zaczyna. Ma w dorobku 300-kilometrowy Tor Des Geants i 600-kilometrowy Goldsteig. Dwa razy był na podium Beskidy Ultra Trail, najtrudniejszej w Polsce imprezy ultra. Po raz trzeci stanął na podium Mistrzostw Polski w rogainingu. Niewielu zawodników ma taki dorobek.

rano


Fajna jest ta Puszcza Sandomierska. W okolicy Mielca jest identyczna jak pod Stalową Wolą. Wszędzie sosny, sporo piachu, może tylko wydmy większe. Właściwie to czułem się tam jak domu.

To samo można powiedzieć o Irokezie. Pod szyldem Compassu imprezę robią Mariusz Maryniak i Piotr Pietroń. Ciekawe, ale moją pierwszą imprezą ultra był wiele lat temu Salomon Trophy, także robiony przez Compass. Przez lata zmienili się ludzie, ale szyld wciąż jest ten sam. Jakość tych imprez też jest wciąż na wysokim poziomie. Pod względem rozstawienia punktów czy konstruowania trasy to impreza wręcz archetypowa.

Jedyne, co zmieniłbym w Irokezie, to dołożyłbym klasyfikację par mieszanych. Takiej np. Katarzynie Sochackiej trudno jest ogrywać mężczyzn. Wynik zrobiła fantastyczny i jako najlepsza kobieta zasługuje na tytuł Mistrzyni Polski.


To jednak jeszcze nie koniec emocji.

Wtorek dwa dni po zawodach, 20.10 Tadek przysyła informację: „Nie zaliczyli nam 8D”. Dzwonię do Mariusza i pytam, czy można jeszcze składać protesty.

-Tak, można jeszcze do czwartku.

-Czy możesz sprawdzić jeszcze raz karty startowe? Chodzi nam o punkt 8D

-Ten, na którym był perforator z jednym ząbkiem?

W tym momencie wszystko staje się jasne. Perforator robił jedną malutką dziurkę, która umknęła uwadze sędziego. Nie zauważyłem jej i ja, gdy sam liczyłem punkty.

Środa, 9.00 Na Facebooku ukazuje się komunikat o zweryfikowaniu wyników. Mamy 2230 punktów i wskakujemy na drugie miejsce.

Jesteśmy z Tadeuszem wicemistrzami Polski!!!

31301962_943629575797446_4358197405099753472_n

Fot. FB Compass zawody

 

 

Reklamy

3 myśli w temacie “Jedna mała dziurka”

  1. „Wychodzimy z niego przez bagienko i ze zdziwieniem patrzymy na teoretycznie szybszych od nas Bartka karabina i Mariusza Opiołę, którzy dobiegają dopiero do punktu z przeciwnej strony” – bośmy z bazy wyszli 8:05 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s