Poniewierka

Tras było cztery: półmaraton, dycha, nordic walking i 15 km na orientację. Impreza nazywała się Zimowa Poniewierka i w założeniu była spotkaniem integracyjnym grup biegowych z Podkarpacia. Za orientację odpowiadał Andrzej Kusiak. Ten sam, który sprowadził RDS do Łętowni. Ten sam, który z zespołem Podkarpacia zdobył drużynowe mistrzostwo Polski w marszach na orientację.

Po starcie poszliśmy mocno w las. Początkowo sporą grupą, by po drugim punkcie pobiec każdy w swoja stronę. Trochę zdziwiło mnie, że nikt nie poleciał za mną. Przyjrzałem się mapie i dokonałem odkrycia: mój wariant był jakoś mało optymalny. Trudno, trzeba gonić mocno, to jeszcze może nadrobię.

No i nadrobiłem: po siódemce chciałem zrobić trójkę, ale jakoś się zagapiłem i niechcący wylądowałem na ósemce. Zarobiłem dodatkowy kilometr. Zegarek pokazywał jednak, że wciąż jest nieźle. No to naginałem. Do czasu gdy drogę zagrodziła mi rzeka. Nie bardzo wielka, taka do kolan, jak najbardziej do przejścia. Jedynym problemem była temperatura otoczenia: sześć stopni poniżej zera. Nie przyjechałem jednak na zawody by mazgaić się, tylko na ściganie. Co z tego, że zimno, przeszedłem na drugą stronę i już (tu nadmienię, że fakt miał miejsce o 11.20, w Biedaczowie zostaliśmy do 15.30, a ja nie miałem butów na zmianę „bo przecież na mrozie będzie sucho”).

Półtora kilometra przed metą dogoniłem Pawła Puściznę. Skoncentrowaliśmy się na ściganiu tak głęboko, że zamiast na metę, drugi raz pobiegliśmy na PK 1. Oczywiście znowu niechcący. Z ostatnich krzaków 70 m przed metą wybiegliśmy równocześnie. Paweł skręcił w prawo do biura zawodów, a ja odruchowo w lewo, w stronę banera z napisem „meta”. No i zonk; nasza meta była jednak w biurze. Wpadłem tam pół minuty po rywalu, wściekły na cały świat. Andrzej mówił o wszystkim na odprawie, ale po co mi odprawa. Ja przecież wiem wszystko najlepiej.

W sumie jednak wcale nie było źle. Przeciwnie, było bardzo dobrze. Okazało się, że zająłem drugie miejsce! Mimo stosunkowo łatwej mapy błędy robili wszyscy. Na trasie zrobiłem 17,5 kilometra. Dla porównania czwarty Tadek Podraza zrobił prawie dwa kilometry mniej.

Była na Poniewierce także PKŻ. Co prawda nie wolno jeszcze jej biegać, ale spacerować po lesie owszem, tak. Poszła więc do lasu na plotki z Anią Podrazą. Panie na mecie bardzo były zdziwione, gdy dowiedziały się, że… zajęły wspólnie trzecie miejsce.

Podsumowując: trasa fajna, wynik ekstra, pogoda dla mocnych, towarzystwo doborowe. Podobnie było i na innych trasach Zimowej Poniewierki. Organizatorzy, którzy w sumie ściągnęli do Biedaczowa kilka setek zawodników zrobili dobrą robotę.


Ale…

„Osoby z Państw nie należących do UE mogą brać udział w zawodach i klasyfikacji open bez przyznawania nagród pieniężnych i rzeczowych” – taki zapis znalazł się w regulaminie imprezy. Zapis dyskryminujący potencjalnych uczestników ze względu na pochodzenie. Niezgodny z polską konstytucją i to w punkcie, którego nie negują nawet ci, którzy chcieli by ją zmieniać.

Do zawodów chciała zgłosić się grupa zawodników z Maroka. Organizatorzy zrobili sondę wśród uczestników i dołożyli do regulaminu taki kuriozalny zapis. Nie chcę pastwić się nad nimi, chcieli dobrze. Odpowiedzieli na społeczne zapotrzebowanie tak, jak życzyli sobie tego rodzimi zawodnicy.

Nie potrafię nad tym przejść do porządku dziennego. Z naszych biegaczy wyszło tu kilka paskudnych cech. Na przykład pazerność na pieniądze. Nasi amatorzy uważają, że należy im się kasa za bieganie. Nawet jeżeli ktoś biega szybciej od nich, nie wahają się przed udupieniem go regulaminowo, by samemu wziąć pieniądze. Naszym biegaczom wydaje się też, że zasługują na nagrody, bo są u siebie. Wyobrażacie sobie Maraton Nowojorski z zapisem regulaminowym, że obcokrajowcom nie należą się nagrody? Wyobrażacie sobie maraton w Berlinie z zapisem „nur fur Deutsch?” Ale imprezę w Polsce z zapisem „nagrody tylko dla Polaków” nasi „sportowcy” już potrafią sobie wyobrazić.

Jest tylko jedna uczciwa zasada dotycząca przyznawania jakichkolwiek nagród: należą się one lepszemu. Nie białemu, nie czarnemu, nie polskiemu, kenijskiemu ani zielonemu.

LEPSZEMU.

Szkoda, że niektórzy nie potrafią sobie przyswoić tak elementarnej prawdy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s